Kto nie lubi popu, albo udaje że nie lubi i obraca sie na pięcie przy wspomnieniu o tym gatunku powinien w tym momencie iść posłuchać czegoś innego. Dzisiaj, w ramach wycieczek w inne światy, będzie takie słodkie, popowe guilty pleasure ;).

ohland_1833701b

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kilka dni temu miał premierę nowy klip Oh Land. Nie znałam jej, jednak zazwyczaj klipy z baletem mi się ogromnie podobają, więc włączyłam z czystej ciekawości. To co usłyszałam przerosło moje oczekiwania. Klip sam w sobie wciągnął od początku, a sama muzyka zaczyna się gdzieś od 2 minuty. W pierwszym wrażeniu sądziłam, że będzie to mocno popowy track, jednak straciłam tą pewność już po chwili. Po przesłuchaniu całości sama już nie wiem gdzie to dopasować. Wiem za to, że bardzo podoba mi się ten miły dla ucha wokal, a od czasu do czasu z przyjemnością słucham popu zdolnie przeplatającego się z elektroniką. Zresztą, posłuchajcie sami.

 

 

Wyczytałam, że kawałek pochodzi z trzeciej już płyty piosenkarki Nanny Øland Fabricius. Obiecujaca baletnica, po kontuzji postanowiła nie porzucać swojej przygody z muzyką i zaczęła nagrywać. Najpierw w swoim kraju – Danii, później ze Stanów, gdzie w tym momencie mieszka. Zabrałam się więc za przesłuchanie całego albumu. Moje pierwsze wrażenia to taka lepsza, łagodniejsza, mniej kolorowa Katy Perry. Oh Land postawiła sobie za zadanie by każdy jej kawałek był totalnie inny od drugiego. Mimo to całość tworzy całkiem ogarnięty album, który jest idealnym rozwiązaniem jeśli brakuje Wam w życiu trochę popu innego od oklepanych kawałków granych w stacjach radiowych…

 

 

Ciekawostka – producentem jest Dave Sitek, który współpracuje także z moim ulubionym TV on the Radio. Czasami te współprace producenckie mówią same za siebie. Jest coś w powyższym albumie, co skreśla go z listy typowych, popowych albumów.

No tak. Teraz zaczęłam słuchać TV on the Radio i skończyła mi się wena do pisania na temat Oh Land. Może to dobry moment by zacząć wdrażać plan pisania krótszych postów ;) Podsumowując – jeśli szukacie miłego dla ucha popu to powyższy krążek jest idealnym trafem. Jeśli chcecie o nim poczytać trochę więcej to tutaj znajduje się dość obszerny artykuł. Polecam też kanał na YouTube piosenkarki. Dajcie znać co sądzicie ;).

 

  • Beata Zoń

    słucham już od dawna Oh Land i polecam :D przyjemna, lekka muzyka, dobre albumy – nowy również, ale jakoś najbardziej lubię krążek z 2011 – może sentyment :) ja określam taką muzykę ambitnym popem :D

  • Lucyna

    Poprzednia jej płyta z kawałkami takimi jak „Rainbow” czy „Wolf and I” i „Perfection” też mocno wymiatała, polecam! <3

  • Nie wiedziałam o nowej płycie! Oh Land <3 Trafiłam kiedyś przypadkiem, kiedy słuchałam nowej muzyczki, razem z Miami Horror i Yeasayer. O TV on the radio zupełnie zapomniałam, muszę sobie odświeżyć.