Cześć! Kolejny tydzień za nami, a co za tym idzie – drugi wpis z nowej serii #NOM czyli Not Only Music. Książki, filmy, seriale i inne moje niemuzyczne odkrycia w jednym miejscu. Zapraszam!

 

FILM: LA LA LAND

Pozycja obowiązkowa dla tych, którzy kochają musicale, Emmę Stone, Ryana Goslinga lub dobre i ładnie zrobione filmy. Czyli pewnie dla każdego :) Wyszłam z kina zachwycona, z zapętlonym w głowie tematem przewodnim i wcale nie dziwię się, dlaczego ten tytuł zgarnia tyle nagród. Powinni robić takie filmy częściej! Poza tym TEN SOUNDTRACK. Idę do kina jeszcze raz w tym tygodniu!

 

WYWIAD: 73 QUESTIONS WITH EMMA STONE

A jak już jesteśmy przy Emmie Stone to po raz kolejny wpadałam w totalną obsesję na jej punkcie i pewnego wieczoru obejrzałam mnóstwo wywiadów z tą aktorką. Podrzucam materiał z Vogue, ponieważ pierwszy raz trafiłam na tę serię i mimo, że widać iż jest przećwiczona, to można się dowiedzieć w niej ciekawych rzeczy!

SERIAL: SHOOTER

Staram się w tym roku nie przesadzać z ilością oglądanych seriali, jednak nadal mam dni, kiedy wracam do domu i jedyne na co mam siłę to zawinięcie się w kokon i włączenie czegoś do oglądania. Przeglądając Netflixa wpadł mi w oko tytuł, o którym wspominało już kilkoro znajomych. Shooter okazał się trzymającym w napięciu kryminałem, o dość standardowej i przewidywalnej historii, jednak tak dobrze zrobionej, że 10 odcinków pochłonęłam prawie za jednym zamachem (haha, trochę gra słów wyszła ;)).

 

KSIĄŻKA: EGO IS THE ENEMY

Ryana Holidaya kojarzyłam jedynie z książki Growth Hacker. W zeszłym roku okazało się, że jest prelegentem na The Next Web, na które się wybrałam. Andrzej Tucholski, który jest jego fanem, opowiedział mi więcej o jego filozoficznej twórczości, sporo wyniosłam też z wywiadu, który przeprowadził z nim w Amsterdamie. Zachwycona prelekcją Ryana, postanowiłam zapoznać się z jego książkami, lecz dopiero niedawno w moje ręce trafiło „Ego is the Enemy”, które czytam powoli w wolnym czasie. Recenzję znajdziecie u Andrzeja, ja ze swojej strony też już wiem, że mogę ją polecić wszystkim, którzy lubią poszerzać swój światopogląd.

 

REKLAMA: ORIGINAL IS NEVER FINISHED

Oryginalność to cały proces, który nigdy się nie kończy. Adidas odważnie reklamuje swoją nową kolekcję wiosna/lato 2017. W tle zremixowane “My Way” Franka Sinatry.

 

AKCJA SPOŁECZNA: YOLOCAUST

Yolocaust to projekt, która uświadamia nam, jak powinniśmy zachowywać się w miejscach upamiętniających jakieś wydarzenia. Satyryk Shahak Shapira stworzył interaktywną stronę, na której opublikował zdjęcia robione przez turystów przy Pomniku Pomordowanych Żydów Europy. Po najechaniu na zdjęcie, przed naszymi oczami pojawia się wstrząsające tło, przedstawiające ofiary Zagłady. Shapira zostawił pod tymi zdjęciami oryginalne podpisy. Niestety z całej galerii, na stronie zostały w tym momencie cztery zdjęcia, lecz jeśli chcecie zobaczyć ich więcej, wystarczy wrzucić hasło w google.

 

APLIKACJA: ROCKET ALARM

Od kilku dni pracuję nad zmianą trybu życia. Przez ostatnie kilka miesięcy znowu zaczęłam chodzić spać w środku nocy, a rano wyskakiwałam z łóżka na ostatnią chwilę, omijając śniadanie, w trakcie suszenia włosów zamawiałam ubera by nie spóźnić się do pracy, na którą i tak chodzę na dość późną godzinę. Takie poranki sprawiają, że przez cały dzień czuję się niepoukładana, dlatego zrobiłam porządny research na temat porannego wstawania i pierwszą rzeczą jaką zrobiłam była zmiana alarmu, poniewaz na standardowy budzik już nie reagowałam.

Trafiłam na Rocket Alarm, który można wyłączyć tylko i wyłącznie gdy zagra się w jedną z dostępnych gier. Od razu wybrałam najcięższą, polegającą na kierowaniu statkiem kosmicznym tak by ominąć całkiem spory grad przeszkód i powiem Wam, że to działa! Żeby wyłączyć budzik muszę oprzytomnieć na tyle by przez kilka sekund nie zderzyć się z żadną planetą i dzięki temu przypominam też sobie, że CHCĘ WSTAĆ. Aplikacja jest poza tym bardzo ładnie zrobiona, a dostępne dzwonki są bardzo przyjemne.

O moich porannych nawykach chcę napisać więcej gdy już je sobie wyrobię, przeczytacie?

 

PAPIER: FIELD NOTES LUNACY 

Szaleję za papierem. Jestem jedną z tych osób, które najbardziej kochały początek roku szkolnego ponieważ wiązało się to z nowymi zeszytami, a teraz, w dorosłym życiu mam pod ręką cały zapas wysokiej jakości notestów. Używam papierowego plannera, mam swój domowy brudnopis do różnych zapisków, na podróże zabieram Traveler’s Notebook (o którym piszę osobny post!), a do tego codziennie prowadzę 364 Days of Unbirthday. Od jakiegoś czasu szukałam kieszonkowego notesu do pewnego projektu nad którym pracuję i z miejsca zakochałam się w specjalnej edycji Field Notes Lunacy.

Seria składa się z trzech, 48-stronnicowych notesów. Każda okładka (matowa) ma wycięcie ukazujące inną fazę księżyca: pełnię, trzecią kwadrę oraz sierp ubywający. Strony mają kolor pyłu księżycowego i zamiast standardowych kropek, mają.. krzyżyki. Uwielbiam takie klimaty, więc notesy znalazły się w moim domu, a przy okazji doświadczyłam na własnej skórze wspaniałej obsługi klienta ze sklepu Pióromaniak.

Opowiem o tym więcej niedługo, jednak już teraz chciałam się podzielić z Wami fajną wiadomością! Pióromaniacy, wiedząc że będę wspominać o notesach na blogu, zaproponowali, że jeśli ktoś z Was zdecyduje się na zakup u nich, do każdego zamówienia powyżej 59 zł (koszt Field Notes) dorzucą notatnik Rhodia Dotpad nr 16 (czarny lub pomarańczowy) za darmo! Wystarczy, że przy zakupie dorzucicie ten notatnik do koszyka i wpiszecie kod promocyjny: „Zapętlone”. Ja bym korzystała!

 

BLOGOWANIE: #PROTIP

Na koniec zostawiam też przegląd postów z ostatniego tygodnia! Smacznego!

#PROTIP, czyli start serii dla artystów, dotyczącej promocji muzyki w Internecie
Singer-songwriters vol. 7, czyli coś na coraz krótsze (!) zimowe wieczory :)
Mixshake, czyli nowy cykl playlist z przeróżnymi brzmieniami

 

TERAZ TWOJA KOLEJ!

Tyle ode mnie – chętnie dowiem się co fajnego Wy odkryliście / przeczytaliście / obejrzeliście / przeżyliście w tym tygodniu. Śmiało piszcie w komentarzach!